Trening Interpersonalny – brzmi groźnie. Powiedzcie, jak to jest , że boimy się właśnie takiej pracy. Kontaktu opartego na komunikacji wprost, na emocjach do zachowania, a nie do oceny drugiej osoby. Jak to jest , że największą obawą, która towarzyszy w trakcie takiej pracy to lęk przed oceną i ośmieszeniem, lęk przed odrzuceniem, lęk przed „rozsypaniem” czy lęk przed zaufaniem, podczas gdy poza salą szkoleniową i miejscem treningu odcinamy te lęki. Przecież one nie znikają…

Trening ma za zadanie pokazać mechanizmy, które normalnie funkcjonują w kontaktach interpersonalnych, a sama forma treningu to nic innego jak laboratorium. Czemu więc wzbudza on w nas tak duże emocje, a czemu nie przykładamy do nich uwagi w codziennym życiu. Czemu na co dzień odcinamy się od przeżywania i świadomości siebie.

Im dłużej się nad tym zastanawiam tym silniej pojawia mi się pytanie czego potrzebuję by czuć się bezpiecznie , by zaufać drugiej osobie? Czy nie jest tak , że tylko taka podstawa pozwala na nawiązanie prawdziwej bliskości z drugim człowiekiem?

Kilka takich refleksji i pytań nasunęło mi się przy okazji mojego ostatniego udziału w treningu, obserwacji siebie i innych uczestników tego wydarzenia.

 

Reklamy